MonoGamia (3): FIFA 12 [POST AKTUALIZOWANY – 17.01.2019]

Starzy górale niskopienni z Nowego Sącza zwykli mawiać, że „łu nos w Nowym Sonczu, menszczyzno może robić jeno cztyry rzeczy – wszystkie na literkę <<k>>: kopoć dołki, kopoć łobcokrajowców, kopoć piłkę, lub kurwa-pasoć łowce”. Nasz bohater niestety nie miał talentu do łopaty i ulicznych bójek, a w dzieciństwie straszliwie pogryzły go owce (gdy zasnął w trawie), zatem została mu tylko opcja związana z kopaniem piłki.

Znudzonych życiem i pracą, zapraszam do lektury pierwszego AARa[1]After Action Report na „Nudnych” poświęconego rozgrywce w „FIFA 12”.

Sezon 2011/2012

Jest jesień 2011 r., rok po Katastrofie Smoleńskiej, gdy 17-letni Repetowski, zamiast uczyć się do matury, postanawia zawierzyć życie futbolowi, a w razie niepowodzenia – polskiemu systemowi opieki społecznej. Dzięki modłom babci już na starcie ma takie umiejętności, że mógłby spokojnie „gwiazdorzyć” za granicą, a co dopiero w Ekstraklasie[2]Generator przydziela mu średnio 74 punkty w zakresie poszczególnych umiejętności, gdy średnia Ekstraklasy to jakieś 65 punktów., ale okrutny świat jeszcze nie poznał się na jego talencie, więc zaczyna od gry w lokalnej, pierwszoligowej Sandecji Nowy Sącz. Włodarze „czarno-białych” mają spore apetyty, bo w poprzednim sezonie klub był czwarty w tabeli, a w jeszcze poprzednim – zaraz po awansie z II ligi – uplasował się na trzeciej lokacie, lecz eksperci nie dają ubogiej Sandecji większych szans na awans do Ekstraklasy. Te przewidywania potwierdzają pierwsze wyniki, sytuujące wprawdzie zespół z Nowego Sącza w górnej części tabeli, ale w bezpiecznej odległości od faworyzowanych do awansu Pogoni Szczecin, Arki Gdynia czy Zawiszy Bydgoszcz. Gdy pod koniec rundy jesiennej, coś poważnie zaczyna zgrzytać w zespole Sączan, co kończy się długą serią remisów i porażek, a w rezultacie – i odpadnięciem z Pucharu Polski (już w pierwszej rundzie) i ugrzęźnięciem w środkowej części tabeli – wydaje się, że walkę o najwyższe cele w istocie trzeba będzie odłożyć na przyszły sezon.

Nowy Sącz w bardzo alternatywnej rzeczywistości. Arkadiusz Aleksander chyba w jeszcze większej.

Runda wiosenna należy już jednak do Sandecji i po imponującym finiszu oraz wpadkach rywali, w ostatniej kolejce, rzutem na taśmę udaje jej się wskoczyć na drugie miejsce w tabeli, premiowane awansem do Ekstraklasy. To wielki sukces tak klubu[3]W rzeczywistości był 12 w tabeli, a do Ekstraklasy awansował dopiero pięć lat później., jak i Repetowskiego, który w 28 meczach ustrzelił 13 bramek, zwracając na siebie uwagę możnych i bogatych (Legii) oraz krakowskiej Wisły (sarkazm celowy), która niespodziewanie, pod wodzą Michała Probierza obroniła tytuł mistrzowski, sięgając po niego po raz 14[4]W rzeczywistości uplasowała się na 7 pozycji i był to początek zmierzchu Wisły..

Sezon 2011/2012.

Rozkład pierwszoligowej tabeli jest bardzo typowy. Można było stracić masę punktów, a i tak walczyć o awans[5]W rzeczywistości awansowały Pogoń Szczecin i Piast Gliwice i wystarczyło im do tego odpowiednio 64 i 61 „oczek”..

Sezon 2012/2013

Jesień 2012 r. przynosi Repetowskiemu konkretną ofertę z Wisły Kraków (z wynagrodzeniem na poziomie 6.000 EURO tygodniowo można już szyć ubrania z banknotów), a w rezultacie transfer do zespołu „Białej Gwiazdy”.

Wisła ma walczyć o upragniony przez Bogusława Cupiała awans do Ligi Mistrzów i tradycyjnie – tytuł mistrza kraju. Zasoby dają nadzieję na osiągnięcie jednego i drugiego, bo w składzie zespołu z Krakowa wciąż występują takie nazwiska jak: Mellikson, Iliev, Genkow, Kirm, czy Pareiko – ale jak to ligowym życiu bywa – prawie wszystko idzie nie tak, jak sobie założono.

Dramat zaczyna się od klęski z Arsenalem Londyn w eliminacjach Ligi Mistrzów[6]Wiadomo – stare zasady kwalifikacji do tejże były mało przyjazne dla słabszych klubów, a w tej „alternatywnej rzeczywistości” nie było reformy Platiniego., choć piękny mecz w Krakowie, zakończony remisem 2:2 i dwiema bramkami Repetowskiego, daje nadzieję na to, że zespół z grodu Kraka może jeszcze powalczyć w tym sezonie w Lidze Europy. I faktycznie, Wiśle udaje się wyjść z grupy, w której znalazły się Lierse SK (3:0, 2:1), Anży Machaczkała (0:2, 2:1) i Liverpool (0:0, 1:0), przejść przez 1/16 finału z PSV Eindhoven (1:0, 2:1), by dać się zatrzymać dopiero CSKA Moskwa (0:0, 1:1) i to tylko dzięki bramkom zdobytym przez Rosjan na wyjeździe.

Spotkanie z rozpędzonym Lechem Poznań.

W Ekstraklasie niestety nie jest już tak dobrze, stosownie do znanej (i lubianej) maksymy: „Na puchary się spinacie, w Ekstraklasie ch… gracie”[7]Wszelkie zastrzeżone prawa do tego hasła mają, jak mi się wydaje – kibice Lecha Poznań.. W lidze rządzi bowiem poznański Lech, który gra coś w rodzaju sezonu życia, natomiast w Pucharze Polski Wisła odpada w półfinale po przegranych zmaganiach z warszawską Legią – późniejszym triumfatorem tych rozgrywek. Ligowe zmagania są zresztą na tyle zacięte, że do końca nie jest pewne, czy w przyszłym sezonie Wisła zagra w europejskich pucharach. Szczęśliwie, dzięki zwycięstwu z Lechem w Poznaniu, w ostatnim meczu sezonu, krakowianom udaje się prześlizgnąć ponad Zagłębie Lubin i zagwarantować sobie udział w rozgrywkach Ligi Europy.

Sezon 2012/2013.

Repetowski tymczasem kończy sezon z 21 trafieniami (w tym 12 w lidze) oraz 9 asystami.

Sezon 2013/2014

Wraz z końcem poprzedniego sezonu, w związku z brakiem realizacji założonych planów, z pracą w Wiśle żegna się Michał Probierz. Na jego miejsce, po raz trzeci w długiej historii zespołu z Krakowa, zakontraktowany zostaje Franciszek Smuda. Równolegle do tego, zarząd Wisły zaczyna konsekwentnie wyprzedawać boiskowe gwiazdy, celem poratowania klubowej kasy. Odchodzi m.in. Mellikson, Boguski i Wilk, zostają za to Kirm, Genkow, Iliev i Pareiko.

Żeby uchronić się przed wykupem 19-letniego Repetowskiego, zarząd podwyższa mu gażę do 25k EURO tygodniowo (z takim wynagrodzeniem można już używać banknotów zamiast papieru toaletowego)[8]Z tego co się orientuję, w polskiej lidze nikt nigdy nie dostał takich pieniędzy., co skutecznie blokuje nie tylko „wrogie” ruchy transferowe. Wisły zwyczajnie nie stać już na sprowadzenie nowych piłkarzy i popularny „Franz” musi grać tymi kartami, które dostał w talii po poprzedniku.

No i gra, jak w najlepszych latach klubu. W Ekstraklasie i w rozgrywkach Pucharu Polski Wisła idzie jak burza, wprost deklasując rywali. Porażki notuje tylko w meczach z Lechem (0:2, 1:3) i Śląskiem Wrocław (1:2), lecz z powodu analogicznych, znakomitych wyników Legii Warszawa, zespół z Krakowa przez niemal cały sezon zajmuje drugą lokatę ze stratą 6 punktów do drużyny ze stolicy. Dopiero na jedną kolejkę przed końcem, po dwóch potknięciach rywali, „Biała Gwiazda” wskakuje na pozycję lidera. Emocji nie brakuje zresztą do samego końca, bo do finalnego triumfu, Wisła potrzebuje trzech punktów w meczu z Pogonią, które zapewnia sobie dopiero w ostatnich minutach spotkania. Tydzień później do piętnastego w historii zwycięstwa w lidze dochodzi piąty w historii Puchar Polski, wyszarpany w finałowym meczu Górnikowi Zabrze.

Radość ze zdobycia piętnastego mistrzostwa kraju.

Jednocześnie niewiele gorzej Wiślakom wiedzie się w rozgrywkach Ligi Europy. Po zapewnieniu sobie awansu do fazy grupowej w dwumeczu z Vitesse Arnhem (1:0, 1:0), „Biała Gwiazda” przechodzi przez mecze z CSKA Moskwa (2:0, 1:4), SC Braga (1:0, 2:0) i FC Zurich (2:0, 4:2), by następnie wyeliminować angielski Tottenham (1:0, 1:1) i odpaść dopiero po meczu z francuskim Stade Rennes (1:1, 0:1).

Sezon 2013/2014.

Repetowskiemu też wychodzi sezon absolutny, zakończony 38 bramkami (w tym 25 w lidze) i 26 asystami w 42 rozegranych meczach. Daje mu to nie tylko tytuły króla strzelców i asyst, lecz również tytuł najlepszego zawodnika Ekstraklasy.

Sezon 2014/2015

W kolejnym sezonie, zarówno Smuda, jak i Repetowski kontynuują udaną przygodę z Wisłą, przy czym obok wyżej wymienionego, na nową gwiazdę klubu niespodziewanie zaczyna wyrastać Patryk Małecki.

Zasadniczym celem klubu na arenie międzynarodowej jest jak zawsze przebicie bram Ligi Mistrzów. Tym razem los rzuca Wisłę przeciwko Niemcom z Bayer Leverkusen (1:0, 1:1) i po zaciętym dwumeczu wreszcie się udaje. „Biała Gwiazda” dumnie wkracza do grona najlepszych drużyn Europy, co pozwala jej na spłatę rosnących zobowiązań i odsunięcie ryzyka popadnięcia w spiralę zadłużenia. Na sprowadzenie nowych piłkarzy nie zostaje już zbyt wiele środków, zatem do klubu udaje się ściągnąć jedynie Rinaudo i Schorcha, którzy obok Chaveza mają pilnować drogi do bramki Pareiki.

Na pojedynczym zwycięstwie w europejskich pucharach historia się nie kończy. Choć bowiem losowanie rzuca Wisłę do jednej grupy z Realem Madryt (2:3, 0:0), Marsylią (1:2, 1:0) i Hamburger SV (2:0, 3:1), korzystny rozkład wyników pozwala krakowianom na awans do 1/8 finału. Tam już jednak „Biała Gwiazda” trafia na FC Barcelonę, z łatwym do przewidzenia skutkiem (0:2, 0:2).

Przed meczem z „Dumą Katalonii”.
Sezon 2014/2015.

W Ekstraklasie, po dobrym początku, Wisła przez niemal cały sezon okupuje pierwszą pozycję w tabeli, przegrywając jedynie dwa mecze – z Lechem Poznań (0:2) i Lechią Gdańsk (1:3) i ostatecznie sięga po tytuł Mistrza Polski po raz szesnasty. Krakowianom nie udaje się natomiast powtórzyć zeszłorocznego sukcesu w Pucharze Polski, gdyż w finale tych rozgrywek, po rzutach karnych ulegają Legii Warszawa.

Na finiszu rozgrywek, Repetowski może cieszyć się nieco gorszymi statystykami niż w poprzednim sezonie. Ostatecznie ustrzelił bowiem 37 bramek (w tym 22 w lidze) i 15 asyst w 40 rozegranych meczach. Pozwala mu to obronić tytuł najlepszego strzelca i zarazem najlepszego piłkarza w kraju, ale Adam Nawałka konsekwentnie nie powołuje go do reprezentacji, być może chcąc mu oszczędzić przyszłych upokorzeń.

Sezon 2015/2016

Na początku 2015 r., pomimo licznych sukcesów w ostatnich latach, Bogusław Cupiał zmuszony jest do szybkiej sprzedaży akcji klubu w celu ratowania upadającej TeleFoniki. Wisła również staje zatem nad przepaścią, pozbawiona finansowego dobroczyńcy i niekwestionowanego ojca jej największych triumfów. Przez chwilę nabyciem zespołu zainteresowany jest nikomu nieznany biznesmen z Warszawy – Jakub Meresiński, ale podczas wakacji na Bora Bora spada z palmy kokosowej, skręcając kark. Przejęciem klubu interesuje się też SKWK (Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków), lecz tuż przed podjęciem negocjacji prokuratura aresztuje członków zarządu stowarzyszenia pod zarzutem udziału w zorganizowanej grupie przestępczej (Marzena S. i Damian D. dostają po 10 lat, a Paweł M. zostaje zastrzelony podczas próby ucieczki).

Ostatecznie „Biała Gwiazda” trafia w ręce grupy lokalnych biznesmenów, których celem jest restrukturyzacja klubu i przebudowa starzejącego się zespołu w taki sposób, by budżet wreszcie zaczął się spinać. Franciszek Smuda odchodzi na zasłużoną emeryturę, natomiast jego miejsce decyduje się zająć jako „grający menadżer” zaledwie dwudziestojednoletni Repetowski. W zamian za szansę na pokierowanie pierwszą drużyną, Repetowski zobowiązuje się też na radykalne obniżenie swoich zarobków do symbolicznego jednego tysiąca EURO tygodniowo (piękny gest dla ratowania drużyny, nie ma co). Symbolicznie przywdziewa zarazem opaskę kapitana zespołu.

Na życie może jakoś wystarczy, ale na ślub na Zanzibarze to raczej nie.

Nim rozbrzmi pierwszy gwizdek, zaczyna się ratowanie klubu. Wisła sprzedaje Rinaudo (za 2,7 mln EURO), Pareikę, Ilieva i dwóch innych piłkarzy za łącznie ok. 4,5 mln EURO, sprowadzając jednocześnie w zamian Późniaka, Pawłowskiego i Jankowskiego (wszyscy z Lechii) oraz Kiercza (z Korony Kielce) i Norringa (Trelleborg IF) za łącznie ok. 3,5 mln EURO[9]W rzeczywistości Wisła oczywiście nigdy nawet nie zbliżyła się do takich wydatków.. Jednocześnie po kapitalnym poprzednim sezonie, zarząd finansowo „gratyfikuje” Małeckiego, decydując się płacić mu 40k EURO tygodniowo[10]W polskiej lidze więcej zarabiać mógłby już tylko Papież..

Sportowo sezon zaczyna się od serii zgrzytów, bo zespół wyraźnie nie radzi sobie z nowym ustawieniem zaproponowanym przez Repetowskiego. Okazuje się, że 3-4-3, którym zastąpił wcześniejsze 4-5-1 kończy się spektakularną serią wpierdoli, bo napastnicy sparingpartnerów robią z obroną „Białej Gwiazdy”, to samo co Wehrmacht z polską armią w czasie Kampanii Wrześniowej. Przed eliminacjami do Ligi Mistrzów, Repetowski finalnie zmienia wprawdzie ustawienie na 4-3-3, ale jest już za późno. Wisła przegrywa z Hamburgerem SV (1:2, 0:0) i zmuszona jest przenieść zabawki do Ligi Europy. Tam początkowo też nie radzi sobie nadzwyczajnie, bo po trzech pierwszych meczach, kolejno z FC Twente (1:1), Bordeaux (0:1) i IF Elfsborg (2:3) zajmuje ostatnie miejsce w grupie, ale przed końcem roku, znajduje w sobie wystarczająco dużo energii, by z ww. rywalami wygrać odpowiednio: 4:1, 1:0 i 4:0 i tym samym awansować do kolejnej rundy. Na tym jednak pucharowe zmagania się nie kończą, bo „Biała Gwiazda”, po rewelacyjnym rewanżowym meczu ze Spartakiem Moskwa (1:3, 2:0) i odrobieniu dwubramkowej straty z pierwszego spotkania w Moskwie, dociera aż do ćwierćfinału rozgrywek (osiągając tym samym historyczny sukces), gdzie ulega portugalskiemu Sportingowi Lizbona (1:1, 0:1).

Na krajowych boiskach tymczasem, Wisła zaczyna sezon od dziewięciu zwycięstw z rzędu, by zatrzymać się dopiero na (słabiutkiej i typowanej do spadku) Arce Gdynia. Na półmetku rozgrywek drużyna ze stadionu przy ulicy Reymonta utrzymuje bezpieczną przewagę nad drugim w tabeli Lechem Poznań i kolejnej porażki doznaje jedynie z Cracovią Kraków (tym boleśniejszej, że przed własną publicznością). Druga połowa sezonu nie jest już tak pomyślna  jak pierwsza (Wiśle trafia się m.in. seria 4 meczów bez zwycięstwa) przez co Lech zrównuje się z krakowianami punktami, a dzięki lepszemu bilansowi bramek, na pięć spotkań przed końcem rozgrywek, obejmuje pozycję lidera Ekstraklasy, którą zachowuje już do końca. Ostatecznie Wisła musi zadowolić się wicemistrzostwem i ponownym udziałem w rozgrywkach Ligi Europy.

Sezon 2015/2016.

W Pucharze Polski natomiast, krakowianie bez większych trudności przechodzą do półfinału (po drodze porażki w ćwierćfinałowym meczu ponownie doznając z Cracovią – znowu na własnym boisku), by finalnie – gorszym bilansem bramek zdobytych na boisku przeciwnika – odpaść po starciu z warszawską Polonią.

Ostatecznie zatem Repetowskiemu nie udaje się spełnić żadnego z oczekiwań Zarządu (tj. awansować do Ligi Mistrzów, wygrać Ekstraklasy i zdobyć Pucharu Polski). Jako piłkarz natomiast może cieszyć się ze zdobycia trzeciego z rzędu tytułu króla strzelców Ekstraklasy (tym razem po zdobyciu w lidze 23 bramek), choć uśredniając ogólną liczbę strzelonych goli (27) i zaliczonych asyst (18) – trafia mu się niewątpliwie dużo gorszy sezon, niż poprzednio.

Sezon 2016/2017

Po względnie rozczarowującym poprzednim sezonie, tak w roli menedżera, jak i w roli kapitana „Białej Gwiazdy”, Repetowski przeczuwa, że najbliższy rok to jego ostatnia szansa na rehabilitację i udowodnienie, że potrafi nie tylko kopać piłkę, lecz także kierować drużyną. Bez względu na wszystko, Wisła ma wywalczyć siedemnaste mistrzostwo Polski i przynajmniej wyjść z grupy w Lidze Europy. Pomóc ma w tym między innymi wysoki budżet transferowy, opiewający na kwotę 3 mln EURO.

Papier, kamień, nożyce… (wpadła).

Gdy pierwsza drużyna przygotowuje się do rozgrywek, Repetowski restrukturyzuje jej skład. Odchodzą m.in. Kurto (150k EURO), Czekaj (190k EURO), Brud (0,5 mln EURO) oraz Garguła (wolny transfer), ale prawdziwym hitem jest sprzedaż Małeckiego do Newcastle United za 10 mln EURO. W międzyczasie Legia składa bardzo korzystną ofertę dotyczącą Schorcha, oferując Wiśle za niemieckiego obrońcę rekordową kwotę w wysokości 3,5 mln EURO, ale rozmowy upadają i Niemiec zostaje w Krakowie. Za zgromadzone środki, Wisła rozbudowuję akademię piłkarską i jednocześnie wzmacnia się zakupem: Sordella – napastnika z angielskiego Watford (2 mln EURO) i Sobiecha – napastnika z niemieckiego VfL Wolfsburg (4 mln EURO), a także sprowadza Hartdta (środkowy pomocnik) i Stindla (prawy pomocnik) na zasadzie wolnego transferu.

Inwestycja się opłaca (przynajmniej w 3/4, bo Sobiech okazuje się jednak sporym rozczarowaniem), gdyż jest to sezon absolutny, który przechodzi do annałów krakowskiego klubu, jako najlepszy w jego dotychczasowej, 111-letniej historii.

Sezon 2016/2017.

W lidze Wisła rywalizuje głównie z drużynami z Warszawy, Legią i Polonią, z którymi przez większość sezonu idzie łeb w łeb, by zdystansować je dopiero w ostatnich pięciu kolejkach i ostatecznie bezproblemowo sięgnąć po siedemnasty w dziejach tytuł piłkarskiego Mistrza Polski. W Pucharze Polski, wyeliminowuje natomiast kolejno Piast Gliwice (1:0), Arkę Gdynia (2:1), Śląsk Wrocław (2:1, 1:1) i Górnik Zabrze (1:0, 1:1), by w finale rozgrywek zniszczyć GKS Bełchatów 5:0 i cieszyć się tym, stosunkowo rzadko zdobywanym przez Wisłę trofeum po raz szósty.

Te prawdziwe sukcesy, o których kibice drużyny ze stadionu przy ul. Reymonta 22 będą mówić przez lata, mają jednak miejsce nie w kraju, a na arenie międzynarodowej. Po męczarni w pierwszej rundzie kwalifikacji do Ligi Europy z Feyenoordem Rotterdam (0:1, 1:0 i 3:2 w rzutach karnych), Wisła dość gładko przechodzi przez mecze grupowe z Dynamo Moskwa (1:0, 1:0), LOSC Lille (2:1, 0:1) oraz Molde SK (3:0, 1:0), by w kolejnej rundzie trafić na francuskie Paris Saint-Germain. Nie wiadomo, czy Les Parisiens ignorują rywala, ale krakowianom najpierw udaje się wyciągnąć remis (1:1) na Parc des Princes, a potem w rewanżu w Krakowie strzelić francuzom aż trzy bramki (3:0). Po starciu z PSG, mecz z PSV Eindhoven wydaje się formalnością, lecz pokonanie Holendrów nie przychodzi „Białego Gwieździe” bez wysiłku (1:1, 3:2). W ćwierćfinale rozgrywek emocji jest jeszcze więcej, bo Wisła z ogromnym trudem prześlizguje się przez Liverpool FC (0:0, 1:0), by po półfinałowym starciu z Schalke 04 (2:0, 3:3), jako drugi klub z Polski w historii zameldować się w finale europejskich pucharów. Finałowe starcie krakowian z Juventusem obserwuje połowa Europy. Wisła kompletnie dominuje nad rywalem, ale nie potrafi potrafi uzyskać potwierdzenia swojej przewagi na tablicy wyników. Dopiero w 79 minucie, Repetowski umieszcza piłkę w siatce, dając „Białej Gwieździe” pierwsze w dziejach europejskie trofeum.

Liga Europejska.

Z pakietem 38 bramek (20 w lidze) i 12 asyst na koncie, Repetowski zdobywa w tym sezonie wszystko co dało się zdobyć: tytuł króla strzelców (po raz czwarty z rzędu – powtórka wyczynu Kazimierza Kmiecika), piłkarza i menadżera roku. Podsumowując – sezon 2016/2017 = 2x potrójna korona.

CDN

Przypisy:   [ + ]

1. After Action Report
2. Generator przydziela mu średnio 74 punkty w zakresie poszczególnych umiejętności, gdy średnia Ekstraklasy to jakieś 65 punktów.
3. W rzeczywistości był 12 w tabeli, a do Ekstraklasy awansował dopiero pięć lat później.
4. W rzeczywistości uplasowała się na 7 pozycji i był to początek zmierzchu Wisły.
5. W rzeczywistości awansowały Pogoń Szczecin i Piast Gliwice i wystarczyło im do tego odpowiednio 64 i 61 „oczek”.
6. Wiadomo – stare zasady kwalifikacji do tejże były mało przyjazne dla słabszych klubów, a w tej „alternatywnej rzeczywistości” nie było reformy Platiniego.
7. Wszelkie zastrzeżone prawa do tego hasła mają, jak mi się wydaje – kibice Lecha Poznań.
8. Z tego co się orientuję, w polskiej lidze nikt nigdy nie dostał takich pieniędzy.
9. W rzeczywistości Wisła oczywiście nigdy nawet nie zbliżyła się do takich wydatków.
10. W polskiej lidze więcej zarabiać mógłby już tylko Papież.

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *